
Kamil Węgiel
Pierwsze próby podejmowałem długo, zanim potrafiłem nazwać to twórczością.
Rodzina do dziś mówi, że pierwszym przedmiotem, jaki złapałem w ręce, był ołówek.
Już wtedy rysowanie stało się dla mnie sposobem patrzenia na świat.
Zaczęło się przed 18 rokiem życia od graffiti ale szybko okazało się, że prawo potrafi skutecznie zmienić kierunek.
Później była grafika, która nie została ze mną na długo. Następnie 11 lat tatuowania - intensywnie, wymagająco, ale też kształtujące (to tutaj zainteresowałem się bardziej symbolami).
Z akwarelą jestem od kilkunastu lat z przerwami, ale zawsze do niej wracałem.
To przy niej czuję największą swobodę. Jest nieprzewidywalna, ale właśnie dlatego bliska temu jak wygląda życie.
Od 2018 roku coraz częściej wychodzę z nią na zewnątrz.
Malowanie w plenerze stało się dla mnie sposobem na bycie w drodze i zatrzymywaniem tego co dzieję się obok.
Dzięki temu poznałem wiele miejsc i ludzi, z niektórymi miałem okazję współpracować przy różnych projektach - od lokalnych kawiarni i instytucji po marki takie jak Porsche, ilustrowałem też tom poezji.
Lubię rzucać sobie wyzwania, stąd różne formy i eksperymenty, które pojawiają się w moich materiałach na social mediach, tam też najczęściej można zobaczyć jak pracuję i myślę.
Sztuka dla mnie to nie tylko obrazy. To sposób patrzenia na siebie i świat.